O autorze
motoLala testuje samochody. Jeśli interesują cię ABS czy ESP, chcesz wiedzieć jak działa DSR i EBD nie czytaj tych tekstów, zapytaj w salonie. Gdybyś jednak chciała – albo chciał - poznać uczciwą listę zalet i wad każdego sprawdzonego na polskich drogach modelu ten blog jest dla ciebie.

Nowa Honda CR-V

Pole golfowe niedaleko Warszawy. Do tej świątyni męskiego świata prowadzą wąskie i niepozorne mazowieckie dróżki. A jednak w powietrzu, choć dookoła prawie same lasy i pola nie unosi się zapach drzew czy jabłek, które spadły z drzew w okolicznych sadach. Tu pachnie testosteron w swoim najwyższym stężeniu, pachną wielomilionowe kontrakty ugadywane jakby od niechcenia między jednym golfowym dołkiem a drugim. Pachną pieniądze.

Taaak, “chciwość jest dobra” – mawiał Gordon Gekko i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że miał rację. Właściciele kijów do golfa przylatują tu – na lotnisko obok – własnymi samolotami. Śpią we własnych apartamentach z widokiem na pole golfowe. Taaak. This is the man's world ... to jest męski świat.

To jest też – na chwilę – świat nowej Hondy CR-V, którą cały dzień będą tu testowali dziennikarze. W powietrzu pachnie testosteron. Mówiłam już o tym? Pachną pieniądze, których ci faceci nie wydadzą na żadne auto, bo nie muszą - codziennie testują nowe. Na razie z miną inwestorów giełdowych z Wall Street w jej najlepszych czasach niespiesznie popijają kawę. Nad ich głowami krąży aura boskich zaklęć, które wypowiadają z namaszczeniem, bo rozumieją je tylko oni - wtajemniczeni w sekrety boga motoryzacji: wysoka kultura pracy silnika, zmodyfikowana płyta podłogowa, moment obrotowy, ABS, ESP, 4WD.




Za chwilę wszystkie swoje męskie sztuczki wypróbują na niej. Nowa Honda CR-V wygląda ładnie. Tylko ładnie. Nie onieśmiela urodą, nie zaskakuje, ale trudno się do czegokolwiek przyczepić. Ma nowoczesną, dynamiczną sylwetkę, która sporo obiecuje. Czy skończy się wyłącznie na obiecankach?
Pierwsze dotknięcie? Miłe – drążek zmiany biegów jest położony nie między przednimi fotelami a z przodu i wbrew pozorom to ergonomiczne, wygodne rozwiązanie. Na środku wyświetlacza dobrze widoczny prędkościomierz, nie będziesz mieć wątpliwości, ile jedziesz, gdyby przyszło się tłumaczyć przed dociekliwym panem policjantem. Ale nie obiecuj sobie zbyt wiele, razem z nową Hondą nie czeka cię bicie rekordów prędkości.


CR-V – jak każda porządna dziewczyna – dobrze się prowadzi. Umie zachować się w każdej sytuacji – wie co zrobić w mieście i nie straszne jej pozamiejskie wertepy. Ale – jak to porządna dziewczyna – nie budzi żadnych emocji. Owszem, jesteś gotów docenić jej wszystkie zalety – ładną sylwetkę, niezbyt może bogate, ale przyzwoite wnętrze. Tylko, co z tego? Nigdy się nie zakochasz. Wsiadasz, jedziesz, wysiadasz. Nie było nie miło, ale też nie będziesz wspominać jakichś szczególnych uniesień.
Nadmiar kontrolek na wyświetlaczu jest drażniący. Nie wiadomo, po co świecą i co chcą przez to powiedzieć. Zupełnie jakbyś rozmawiał ze swoim szefem. Podobnie jest z przyciskami na kierownicy – ich funkcje są nie do rozszyfrowania przy pierwszym spotkaniu. Kolejny drobiazg, który wprawi cię w irytację, to ogarnięcie wycieraczek. Z przednią nie ma problemów, ale włączenie tylnej może być wyzwaniem na miarę zdobycia Mount Everestu. A przecież nie lubisz się zastanawiać jak ją dotykać, wolisz gdy wszystko dzieje się intuicyjnie.


Jesteś prawdziwym facetem. Twój ulubiony stan to “święty spokój”. Wiem, wiem że tak jest choćbyś nie wiadomo jak zaprzeczał. CRV jest cicha – teoretycznie. Bo jeśli jakimś cudem włączysz radio, to w czasie jazdy raczej nie zdołasz go wyłączyć. Znalezienie owego cudownego przycisku jest oczywiście banalnie proste, tyle że w czasie jazdy i “na oślep” raczej niewykonalne.



Bagażnik ma pojemność 589 litrów, a przy całkowitym złożeniu tylnej kanapy 1669. Brzmi imponująco? Owszem, ale Honda CR-V nie zdaje testu deski snowboardowej. Oczywiście istnieje taka ewentualność, że jesteś nudziarzem, który wciąż jeździ na tym prehistorycznym wynalazku jakim są narty. Wtedy bez problemu włożysz je do środka, a na części tylnej kanapy upchniesz jeszcze rodzinę. Snowboardu nową Hondą nie przewieziesz. Na pewno, zmieszczą się za to – jak obiecuje producent – dwie torby golfowe. W sumie to też jest jakiś pomysł. Przecież wiesz… pole golfowe, pieniądze, kontrakty. Pamiętasz? Chciwość jest dobra.



Cena w zależności od modelu:
benzyna: 94.900 – 144.500
olej napędowy: 129.500 – 162.500

Układ napędu: 2WD, 4 WD
Silnik 2.0 i-VTEC o mocy155 KM
albo i-DTEC o mocy 150 KM
oba z 6-biegową przekładnią manualną lub 5-stopniową automatyczną skrzynią biegów
W 2013 roku gamę uzupełni małolitrażowy Diesel 1.6.

Trwa ładowanie komentarzy...