motoLala - BLOG

O autorze ↓

Te co skaczą i fruwają czyli Chevrolet Aveo

Nie skaczę ze spadochronem. Nie rzucam się głową w dół na bungie. A Chevrolet Aveo tak. Ten model Chevroleta od początku roku wybrało 1781 Polaków. Jeden – na chwilę - jest mój.

Wszystkie reklamy tego modelu są niekończącym się popisem kaskaderskiej odwagi i wyobraźni scenarzysty. Na dodatek w rytm znanego doskonale małolatom przeboju “We are young”, bo odświeżone Aveo ma się spodobać najmłodszym kierowcom. Przy kręceniu reklamówek wszystko działo się naprawdę, nie było żadnej ingerencji speców od efektów specjalnych. Po raz pierwszy w historii mały samochód skoczył więc z wysokości ponad trzydziestu metrów.





W kolejnym filmie zrobił tak zwany kickflip – na specjalnie przygotowanej rampie, doskonale znany w Stanach Zjednoczonych mistrz deskorolki Rob Dyrdek, wykonał autem wyskok i pełen obrót w powietrzu. Podczas kręcenia kolejnego spotu reklamowego okazało się też, że ten niepozorny miejski samochodzik bije rekordy przyspieszenia. Do setki rozpędza się w 0,4 sekundy. Oczywiście tylko wtedy, gdy wyrzuci się go na spadochronie z wysokości 4200 metrów. Jednym słowem Nowe Aveo ma się kojarzyć z wolnością, radością życia, wręcz szaleństwem. Kup go, a będziesz równie szalony co on. Dwie reklamy z udziałem Aveo ( zwanego w Ameryce Sonic) były po raz pierwszy pokazane podczas rozgrywek Super Bowl. Przed telewizorami ponad połowa Stanów. Na widok samochodu wykonującego kaskaderskie ewolucje młodym ludziom miały najpierw opaść szczęki a zaraz potem mieli pobiec do sklepu po super auto.




Nowy wizerunek Aveo jest faktycznie nowoczesny i dynamiczny. Sportowa sylwetka dużo obiecuje. Do zgrabnego autka wsiada się bardzo wygodnie, żadnego wciągania brzucha, skomplikowanych figur, by zmieściły się nogi i głowa nie obijała o sufit. Wnętrze Aveo jest zaskakująco przestronne. Kto musiał kiedyś zmieścić się w maluchu, niech nie liczy tutaj na sentymentalną podróż. Nic z tamtych wrażeń obijania się o ściany blaszanego pudełka na każdym, nawet najmniejszym wyboju. Miejski Chvrolet jest jak damska torebka, naprawdę dużo można w jego wnętrzu zmieścić, a to dzięki sprytnie rozplanowanym schowkom.



W Polsce samochody miejskie to często opcja dla młodej rodziny. Z tyłu musi się zmieścić dziecko albo i dwoje, że o teściowej nie wspomnę. W takim razie postanawiam upchać z tyłu testową dwójkę małolatów, całkiem już sporych i wyrośniętych. Odruchowo sięgam do klamki w dolnej części drzwi, ale tam – zaskoczenie!– nie ma jej. Jest na górze – projektanci umieścili płaski uchwyt do otwierania tylnych drzwi wysoko. Podoba mi się ten stylistyczny zabieg, bo auto nabiera dzięki niemu nowoczesnego sznytu i kojarzy się z samochodami z wyższej półki. Dzieciaki wygodnie siedzą i jakoś specjalnie nie narzekają na ciasnotę. Kiedy w przednim schowku odkrywam jeszcze wejście USB do odtwarzania np. własnej muzyki ze smartfona nie potrzebują nic więcej do szczęścia.

Ruszamy. Ulegam marketingowym sztuczkom, głośno śpiewam wpadający w ucho refren “ We are yoooung” i od razu czuję przypływ mocy. Za chwilę razem będziemy skakać, możemy nawet pokonamy grawitację. Uff, muszę ochłonąć – wystarczy, że sprawnie i na czterech kołach pojedziemy.




Aveo pewnie trzyma się drogi, a skoro jest – jak obiecują w reklamie – taki wyczynowy – postanawiam wypróbować jego możliwości. Szybko nabiera prędkości ( do setki w 12,6 sekundy), chyba aż za szybko, bo już za chwilę, gdy pan policjant pokazuje mi na “suszarce” 120 km/ h muszę się mocno tłumaczyć, że jedynie “testuję auto”. Od tej chwili uważniej patrzę na wskaźniki, żeby nie prekroczyć dozwolonej prędkości. Aveo na szczęście podaje mi wszystkie informacje na cyfrowym wyświetlaczu, więc od razu wiem, ile jadę, bez konieczności wpatrywania się w prędkościomierz. Niebieskie podświetlenie jest bardzo przyjazne dla oka i wygląda nowocześnie.


To auto najlepiej sprawdza się w jeździe po mieście – pojechać na zakupy, zawieźć dzieci do szkoły, ewentualnie wyskoczyć gdzieś niedaleko na weekend. Z bagażnikiem o pojemności 290 litrów trzeba być mistrzem pakowania, jeśli auto miałoby nas zawieźć na rodzinne wakacje. Zimowe sporty trzeba sobie z takim samochodem odpuścić, nie ma szans na przewiezienie nart czy snowboardów.

Aveo to samochód dla twardzieli. Po dłuższej jeździe bolą mnie dłonie. Nie, nie od zaciskania ich na kierownicy a od jej szorstkiej, porowatej powierzchni, która nieprzyjemnie drapie. Nie oczekuję skór w miejskim aucie, które przecież ma być niedrogie, ale wystarczyło, żeby plastik na kierownicy był po prostu gładki.




Wysiadanie z Aveo bywa kłopotliwe, jeśli ktoś jak ja ma zwyczaj blokowania drzwi od środka. Zwykle, by je wysiąść wystarczy po prostu pociągnąć od wewnątrz za klamkę. Tu muszę najpierw wcisnąć przycisk i w ten sposób zwolnić blokadę. To niby drobiazg, ale uciążliwy.

W październiku sprzedano w Polsce 901 nowych Chevroletów, czyli o 36% więcej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej, kiedy Chevrolet Poland odnotował sprzedaż 662 samochodów. Łącznie od stycznia tego roku do klientów trafiły 9 224 samochody marki, co oznacza, że Chevrolet o ponad 2% poprawił wynik, jaki osiągnął w tym samym okresie ubiegłego roku.

Podstawowe informacje o testowanym modelu Chevrolet Nove Aveo 5D 1.3D MT
Moc silnika: 95 KM
Rodzaj paliwa: Diesel
Skrzynia biegów: manualna
Przyspieszenie 0-100 km/h 12.6 sek.
Trwa ładowanie komentarzy...